- 2 szklanki mąki
- płaska łyżeczka soli i cukru
- 25g-30g drożdży
- łyżka oleju
- ponad połowa szklanki ciepłej wody
- pizduty
Przepis poraża prostotą!
Wsypać mąkę do miski, uformować zagłębienie w mące, wkruszyć świeże drożdże posłodzić zalać ciepłą wodą i zaczekać, aż ruszy (kwadrans). Dolać resztę wody, olej i sól. Zagniatamy. Ciasto musi się lekko lepić i nie może być twarde (podobnie jak na pizzę). W razie potrzeby podsypać mąką. Dodać pizduty i wgnieść je w masę. Odstawić do podwojenia objętości (czas zależy od tego, jak ciepło jest). Przerabiamy jeszcze raz delikatnie ciasto. Formujemy bułki (z tej ilości 4 sztuki to rozsądny podział), zagrzewamy piekarnik do walki (250°C), bułki niech sobie w tym czasie jeszcze podrosną ułożone na blaszce i przykryte, żeby nie pzewiało(zostawić miejsce, żeby się nie skleiły) przez około 15-20 minut. Wstawiamy do już nagrzanego piekarnika i zmniejszamy ustawienie temperatury na 200°C. Pieczemy, aż się upieką, czyli około 15 minut. Byłki przed ostatecznym wyjęciem należy sprawdzić, czy w środku są upieczone - nakłuwamy jakimś patyczkiem szaszłykowym. Jak jest suchy, to można wyjmować z pieca.
Odrobina filozofii:
*mąka: jeśli będzie pszenna, to nie uzyskamy niczego ciekawego. Polecam mix mąki pszennej z jakąś inną w stosunku 1:3. Inna mąka, to jest np. mąka razowa (z dziką satysfkacją udało mi się coś takiego dorwać) lub mąka o wysokim typie (nawet 2000)
*pizduty: otręby, ziarenka (słonecznik, dynia, siemie lniane), orzechy, zioła (kminek), bakalie (suszone owoce, solidny dodatek miodu); pizdutów objętościowo może max. 1/4 szklanki - więcej to już przesada
*wierzch bułki: proponuję naciąć nożem, żeby "równiej" się upiekła; można posmarować mlekiem, rozbełtanym jajkiem lub olejem
Zbrudzone naczynia i nie tylko:
- miska
- łapska
