Reklama na blogach - Blogvertising.pl

sobota, 13 czerwiec 2009

Kebab, ale tylko z nazwy

Kolejny przepis otrzymany od czytelnika. Tym razem jest nim Bartek Kawecki. A ja przy okazji pochwalę się dwoma świeżo założonymi blogami, jeden to kurs PHP a drugi to bajki na dobranoc. A teraz przepis (w wersji nie zmienianej).

No, więc przedstawiam Ci przepis, na tzw. "Kebaba, ale tylko z nazwy". Danie powstało w poszukiwaniu czegoś zjadliwego, ale oprócz kiełbasy i paru warzyw, nie udało się niczego znaleźć.

Składniki:


  • pół chleba, niekrojonego

  • ze dwie kiełbaski (zwyczajna, nadzwyczajna, podwawelska, nadwawelska, byle się smażyła)

  • warzywa (ja używam pomidora i ogórka)

  • pół cebuli

  • smalec

  • majonez, keczup, czy kto co lubi



"Potrawa" składa się w dużej części z własnych pomysłów, więc można wprowadzać różne poprawki. Kiełbasę kroimy na cienkie (do 1cm) krążki, następnie smażymy je na patelni, wcześniej rozpuszczając smalec. Smażymy, aż do uzyskania ciemnego koloru (ja smażę w ten sposób, że gdybym potrzymał krążki z minutę więcej na patelni to by się zwęgliły).

W międzyczasie kroimy cebulę, ogórka i pomidor na kostkę. Jak jedna strona kiełbasy będzie wystarczająco ciemna, podnosimy patelnię do góry i przewracamy każdy krążek na drugą stronę. Wracamy na ogień. Dodajemy cebulę i pomidora. Tak samo z drugą stroną mięsa, do uzyskania ciemnego koloru, ale uwaga - tu trwa to dużo szybciej. Po usmażeniu kiełbasy wyłączamy palnik, wrzucamy ogórka, on się trochę podgrzewa, a następnie ze dwie łyżki majonezu i wszystko mieszamy.

I teraz coś co sprawia, że w tytule pojawia się kebab. Wydłubujemy środek z połówki chleba, a do środka wrzucamy kiełbasową paciaję. Jemy w łapie lub widelcem.

Całość się robi szybko, małym kosztem. A najlepsze jest to, że można to zrobić z resztek, bo cokolwiek nam nie zostanie, można wrzucić do środka.

Zbrudzone naczynia i nie tylko:

  • patelnia

  • nóż do krojenia, widelec do mieszania i przekładania

  • deska do krojenia

  • talerz na kebaba (jeżeli komuś wylatuje ;])

dodajdo.com

środa, 10 czerwiec 2009

Tortilla espańola / tortilla de patatas

Napisała do mnie Anna z przepisem. Tak serio nie wiem o co chodzi z tym daniem (w sensie nazwy), ale może ktoś inny będzie wiedział :P I przepis mi się podoba.

Składniki (dla 2 głodnych osób :D):


  • 5-6 jajek

  • 0,5kg ziemniaków = ok. 9 takich małych/średnich

  • 2-3 duże cebule

  • olej lub oliwa

  • sól i pieprz



Ziemniaki obieramy i cieniutko kroimy - mogą być krążki, paseczki, czy tez drobniej, ważne, żeby niezbyt grube bo wtedy dużo czasu zajmie nam ich podsmażanie. Cebule również obieramy i drobniutko siekamy. Ziemniaki i cebule wrzucamy na dużą patelnie z dużą ilością oliwy i podsmażamy na niezbyt dużym ogniu. Ziemniaki maja nie być surowe, ale nie dopuszczamy do "zezłocenia się" składników, takie białawe maja być :P
W tym czasie wbijamy jajka do miseczki i mieszamy. Ja w tym miejscu dodaje przyprawy bo mi najwygodniej, aczkolwiek można je dodać później na patelnie.
Gdy ziemniaki i cebula są gotowe, dolewamy jajka. Całość porządnie mieszamy, żeby składniki się równomiernie rozmieszały i "przyklepujemy", żeby była plaska powierzchnia.
Smażymy na niedużym ogniu ok.15 min. Spod i brzegi maja być ścięte, wierzch ma nie być całkowicie płynny (to ważne!). Gdy stwierdzimy ze ok, to następuje najtrudniejsza część... przewrócenie tortilli na druga stronę :P Najczęściej robi się to za pomocą dużego talerza, tak tez robię i ja i działa (o ile tortilla jest odpowiednio ścięta, bo jak nie to nam się całość rozleci - w takim wypadku i tak wrzucamy na patelnie i najwyżej zjemy rozpaćkane coś, bardziej to na estetykę i wygodę działa niż na smak [; ). Smażymy potem z drugiej strony, trochę krócej niż z poprzedniej. I voila! Przekładamy na talerz i jemy :D

Do tortilli można dorzucić rożne warzywka, kiełbaskę, czy co tam komu pasuje ( robimy to w momencie dolewania jajek, chyba, ze tez wymagają podgotowania, to razem z ziemniakami i cebula), jednak oryginalna jest bez dodatków (i jest przepyszna :D)


P.S.
Zaczynam pracę nad napisaniem książki w wersji bardziej papierowej z przepisami dla studentów. Co sądzicie o tym pomyśle?


Zbrudzone naczynia i nie tylko:

  • nóż

  • deska do krojenia

  • miska (gdzie wrzucamy obrane i pokrojone ziemniaki+cebule, a potem jajka)

  • duża patelnia

  • duży talerz

  • łyżka, którą mieszamy

dodajdo.com

wtorek, 2 czerwiec 2009

Zupka chińska

W związku z tym, że jakiś czas temu byłem sobie na rajdzie PK, poznałem mnóstwo przyśpiewek (które śpiewam już teraz zawsze przy okazji piwa czy 8) i było naprawdę bardzo zajebiaszczo (w tym miejscu zapomniałem do czego dążyłem w tym zdaniu, ale na szczęście mi się przypomniało) postanowiłem opisać część mojego wyżywienia (oczywiście tuż koło pasztetu) czyli zupkę chińską.

Składniki:


  • zupka chińska



Jest to wersja rajdowa zupki.

Wstajemy rano, na kacu. Kładziemy się spać dalej. Po kilkunastu godzinach jednak się wstaje. Stajemy w kolejce z kubkiem, w którym jest nasza zupka (jeszcze sucha). Po kilkudziesięciu minutach czekania na wrzątek, który ma być już za chwilkę wpychasz się lekko w kolejkę i wydzierasz ostatnie krople wrzątku.

Następnie należy się szybko oddalić, żeby inni mogli się wkurzać, że nie starczyło dla nich wrzątku. Oczywiście w międzyczasie zapominasz zapłacić za wrzątek. I teraz patent wymyślony przez drugiego smerfa z tego zdjęcia (a wręcz Pani Smerfowej):



Patent jest następujący: po wsypaniu zupki do kubka i zalaniu jej wrzątkiem, na kubek zakładamy opakowanie po zupce, w taki sposób, że udaję pokrywkę i pozwala zupce się zaparzyć.

To w sumie tyle. Tak naprawdę to chciałem powiedzieć, że za rok też będę na rajdzie PK. I znowu będę nosił tą czapkę.

P.S.
Razem ze mną pojechał między innymi Mietek i robił nam zdjęcia.

Zbrudzone naczynia i nie tylko:

  • kubek

  • łyżka

dodajdo.com