Się tak złożyło, że jest kolejny konkurs. I mam nadzieję, że zdarzać się będzie tak jak najczęściej (w końcu muszę Cię, drogi czytelniku, przekupić, żebyś czytał moje wypociny :P ). Tym razem konkurs sponsorowany przez Podravkę (producenta Vegety). Jak już ostatnio wspominałem, jest sobie aplikacja na fb, do zamieszania swoich sekretów kulinarnych (tam jest do wygrania 80 łapków). A u mnie bardzo podobnie.
1. Zamieszczasz swój oryginalny sekret w komentarzu. Może nie oryginalny, ale zamieszczasz go jako pierwszy ktoś. Komentarz mniej więcej w stylu "ja to wiem, a Wy nie, i to ja jestem fajny".
2. Punkt drugi jest niezwykle istotny i będzie szczegółowo przestrzegany. Zawsze będziesz gasić światło w lodówce! I nawet sobie nie myśl, że tego nie sprawdzę!
3. Piszesz do mnie maila (plum.ziu(ogonek-zawinięty-w-koło-litery-a)gmail.com), z informacją, że to Ty zamieściłeś komentarz (tak, żeby mi ułatwić kontakt z osobami wygrywającymi).
4. Czekasz cierpliwie na wyniki, które nastąpią w okolicy 22 kwietnia (bo do tej daty trwa konkurs).
A co do wygrania? A no do wygrania są takie łapki silikonowe. W teorii są one do wyciągania gorącej blachy z piekarnika, ale ja z Mietkiem odkryliśmy ich prawdziwe przeznaczenie! Otóż! (nie powtarzajcie tego zbyt dużej liczbie ludzi, bo to tajny sekret jest) Te łapki, służą temu, żeby po ich założeniu, straszyć nimi dzieci. Tak właśnie jest.
No i do łapek dorzucany jest jeszcze zestaw Vegety Natur, ale wiadomo, że najważniejsze są łapki do strasznie dzieci.
No to teraz to już pozostaje mi tylko czekać na zgłoszenia :)
misiuziu pisze:
13 kwietnia 2012 15:39:00 CEST
Zapomniałem wspomnieć, że kompletów łapka+Vegeta jest aż 10 :)
Mag Kap pisze:
14 kwietnia 2012 15:21:00 CEST
Kiedy w kuchni zostaną "nadprogramowe" białka zamiast je wylewać, albo przerabiać na jajecznicę/bezy/etc można wykorzystać je jako - klej do decoupage :D. Nadają się do tego idealnie :).
Michał Petrykowski pisze:
14 kwietnia 2012 15:27:00 CEST
Jeśli zostaną nam niewykorzystane liście pora, możemy je pokroić na małe kwadraciki, lekko podsmażyć i dodać do zupy. Po smażeniu zyskują ładny, żywy kolor oraz cudowny aromat i lekko słodkawy, oryginalny posmak, który nadają też zupie.
Patryk pisze:
14 kwietnia 2012 20:13:00 CEST
Jesli w kuchni zostje mi piwo, to po prostu je wypijam!
http://szczypta-wege.blog.onet.pl pisze:
14 kwietnia 2012 21:48:00 CEST
Kiedy zostaje mi czerstwe pieczywo namaczam je, miksuję z mozzarellą - nadaje się świetnie jako farsz do roladek z bakłażana!
Wojtek pisze:
16 kwietnia 2012 00:46:00 CEST
Kiedy przypalę w jedynym dużym garnku gulasz z sosem miodowym, który zmienia się w pancerną skorupę wlewam do garnka trochę kreta z gorącą wodą. A potem, zanim użyję garnka na jakąś potrawę dla siebie, testuje go najpierw na gościach.
Zapraszam na kolację!
Zapraszam na kolację!
Nieśka pisze:
17 kwietnia 2012 08:05:00 CEST
To nie mój sekret, ale już chyba mój! Ostatnio przy okazji akcji Ekonomia Gastronomia dowiedziałam się, że z kawałków czerstwego chleba (najlepiej domowego;)) można zrobić brownie. A właśnie często takowe mi zostawały... Tu pomysł na brownie i wiele innych: http://lekko-i-zdrowo.blogspot.com/2012/04/co-zrobic-z-czerstwym-chlebem.html
Anonimowy pisze:
19 kwietnia 2012 19:32:00 CEST
Moim kulinarnym sekretem, którego mam nadzieję mąż nie zna jest pobliski bar z jedzeniem na wynos :)
a serio to mam sposób na to, by biszkopt po upieczeniu nie opadł. Należy go w formie, której się piekł zrzucić z około 50-60 cm na przykład na koc :) oczywiście jeszcze ciepłego i zaraz po wyjęciu z piekarnika. :) Sekretem podzieliła się Pani z pobliskiej cukierni, sprawdziłam i działa... chociaż żal mi go było jak patrzyłam, jak leci ;)
a serio to mam sposób na to, by biszkopt po upieczeniu nie opadł. Należy go w formie, której się piekł zrzucić z około 50-60 cm na przykład na koc :) oczywiście jeszcze ciepłego i zaraz po wyjęciu z piekarnika. :) Sekretem podzieliła się Pani z pobliskiej cukierni, sprawdziłam i działa... chociaż żal mi go było jak patrzyłam, jak leci ;)
Anonimowy pisze:
20 kwietnia 2012 13:52:00 CEST
Nie gotuję, lubię tylko czytać i oglądać, jem oczami chyba ale taka rękawica to by mi się przydała do lansu :-)do zagajki, zawsze to łatwiej będzie do minie podejść nieznajomemu i zagadać. Luz.I możne poznam kogoś kto dla mnie coś fajnego ugotuje.
Elutka pisze:
20 kwietnia 2012 15:24:00 CEST
moją tajemnicą jest chłopak, który świetnie gotuje! a jeśli robimy to razem, to mamy magiczny składnik, który dodajemy naprawdę do WSZYSTKIEGO, poprawia smak KAŻDEJ potrawy, a jest nim... szczypta miłości. ;-)
pozdrawiam!
pozdrawiam!
Kinga pisze:
20 kwietnia 2012 17:32:00 CEST
Mój sekret w kuchni to dodanie odrobiny soli to ubijania białek lub soku z cytryny.
Anonimowy pisze:
21 kwietnia 2012 03:34:00 CEST
Kiedyś myślałam, że to bez znaczenia, że tylko w starych książkach kucharskich tak przynudzają, ale przetestowałam i działa - otóż:
Słone potrawy odrobinę posłódź, słodkie odrobinę posól.
Stosować zawsze!
A już koniecznie: pół łyżeczki cukru do zupy do pomidorówki, łyżeczka do ogórkowej, szczypta soli do ciasta biszkoptowego.
Słone potrawy odrobinę posłódź, słodkie odrobinę posól.
Stosować zawsze!
A już koniecznie: pół łyżeczki cukru do zupy do pomidorówki, łyżeczka do ogórkowej, szczypta soli do ciasta biszkoptowego.