Nie będę opisywał jak się robi placki bo już to robiłem. Patent jest natomiast następujący - jak już zetrzemy ziemniaka, do wersji mocno okrojonej i zaczynamy trzeć palce, bierzemy do ręki widelec. Nadziewamy na niego ziemniaka i trzemy dalej. Wszytkie palce mam dzięki temu całe :) Tylko przedrmie podrapanę po zjeżdżaniu z kopca.
U Was też tyle śniegu, że można zjeżdżać na workach? :)
A tak to wczoraj wyglądało (muszę się pochwalić, że największego ziemniaka starłem ja).
Na pierwszym zdjęciu jest mój współlokator. Dalej ja a potem Katarzyna. A potem Barbara.
