Kliknij w kubek
i dowiedz się, jak go wygrać!

comments post
Studenckie gotowanie. Proste, smaczne przepisy! Niekoniecznie z ryżem. Kuchnia studencka w najlepszym wykonaniu.

Fasolowe brownies z sosem czekoladowym

Autor: misiuziu niedziela, 29 maja 2011, 16:14 komentarze: (2)
Dostałem kilka przepisów na konkurs, więc będę je zamieszał codziennie :) Dzisiaj pierwszy (w prawie nie zmienionej formie). Przy okazji przypominam, że ciągle można się zglaszać na Ambasadora Fabryki Przyjemności.

Fasolowe brownies z sosem czekoladowym a'la gruszka z fartuszka (czyli ja :)). Przepis ten pochodzi z mojego bloga (http://gruszkazfartuszka.blox.pl) i oświadczam, że posiadam do niego jak i do dołączonego zdjęcia pełne prawa!

Składniki na brownie:
  • 1 puszka czerwonej fasoli odsączonej z zalewy
  • 1/4 szklanki migdałów zmielonych na mąkę
  • 4 jajka
  • 2 łyżki oliwy
  • 3 czubate łyżki słodziku
  • 5 łyżek kakao
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady Wedla
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu waniliowego

Czekoladę drobno pokruszyć i wrzucić razem ze wszystkimi składnikami do blendera. Całość dokładnie zmiksować, aż masa będzie gładka, bez grudek. Ciasto przełożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę o wymiarach około 20x20 cm (wyjdzie około 9 porcji). Piec 35 minut w temperaturze 180 st.

Składniki na sos czekoladowy:
  • 70 g mlecznej czekolady Wedla
  • 1 żółtko
  • 3 łyżki śmietany kremówki
  • łyżka masła

W rondelku, na małym ogniu rozpuścić masło i dodać do niego pokruszoną czekoladę. Mieszając energicznie pilnować, żeby się dobrze rozpuściła ale też nie przypaliła! Dodać żółtko i kremówkę. Dalej mieszając połączyć wszystkie składniki, tworząc jednolitą masę. Sos zdjąć z ognia i polać nim porcje brownie. Koniecznie podawać na ciepło!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodaj komentarz

Czekoladowy konkurs

Autor: misiuziu wtorek, 24 maja 2011, 09:51 komentarze: (0)
Tak oto, nadeszła wiekopomna chwila... znaczy konkurs będzie :) Otóż, zgłosił się do mnie Wedel (Pan Wedel) z propozycją zasponsorowania nagród - no trudno mi było odmówić :) W prawdzie planowałem kolejny konkurs dopiero koło sesji, ale takiej okazji nie mogłem przepuścić.

Zacznijmy od początku - konkurs jest przy okazji szukania Ambasadora Fabryki Przyjemności. W 3 słowach opisałbym to tak - "praca" polega na podróżowaniu przez 3 miesiące, częstując wszystkich na około czekoladą i przez ten okres dostaję się niezłą kasę (naprawdę niezłą). Tutaj macie filmik, co leży w kwestiach obowiązku Ambasadora:



I jeszcze taki jeden mały cytat odnośnie Ambasadora:
"Aby zostać Ambasadorem wystarczy nagrać krótki video-list motywacyjny i zgłosić swoją aplikację na www.ambasador.wedel.pl do 31 maja 2011 r. Rekrutacja przebiegać będzie w kilku etapach, a od kandydatów oczekuje się żywiołowości oraz ciekawości świata, wysokich zdolności interpersonalnych, oswojenia z egzotyką, umiejętności godzenia obowiązków z przyjemnością oraz całkowitej dyspozycyjności podczas trwania kontraktu."

A teraz czas na konkurs :) Standardowo trzeba podesłać... przepis. Przepis z czekoladą Wedla - macie tutaj pole do popisu, bo genialne rzeczy można zrobić z czekoladą (np. mięso).

Regulamin:
1. Trza wyrazić chęć wzięcia udziału w konkursie, wysyłając mi maila z przepisem na adres plum.ziu(słoń)gmail.com . Tytuł maila 'Czekoladowy konkurs'.
2. Trzeba być na tyle inteligentnym, żeby domyślić się, co oznacza (słoń) w punkcie pierwszym.
3. Przepis (przynajmniej forma jego opisania) musi być Twoja. Jak go po prostu skąd skopiujesz - to nie ważne jak będzie dobry - na pewno nie wygrasz.
4. Trzeba dopisać taką formułkę:
Oświadczam, iż posiadam wszystkie prawa autorskie, do załączonego przepisu oraz pozwalam na jego publikację na ramach serwisu 'Studenckie gotowanie' (http://student-gotuje.blogspot.com). Jednocześnie oświadczam, że wszelkie roszczenia od osób trzecich, odnośnie nielegalnego wykorzystania utworu (przepisu), zostaną rozpatrzone bez udziału serwisu 'Studenckie gotowanie'.
5. Konkurs trwa do połowy czerwca, do momentu ogłoszenia, kto został Ambasadorem.
6. Przepisy oceniam subiektywnie.
7. Przepisy będą zamieszczane na bieżąco na blogu (chyba, że mi się w ogóle nie spodobają)


Wygrywają 3 osoby! Także w końcu nie będzie problemu jak nie uda mi się wyłonić najlepszego przepisu. Do osób wygrywających zgłoszę się po adresy (oraz numer telefonu dla kuriera) - zostaną im tam wysłane nagrody.

A teraz rzecz najważniejsza - NAGRODY!

Do wygrania są 3 paczki słodkości od Wedla, w skład których wchodzą : Ptasie Mleczko, Mieszanka Wedlowska, czekolady i batoniki. Nic tylko brać udział :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodaj komentarz

Chinkali

Autor: misiuziu niedziela, 8 maja 2011, 22:07 komentarze: (10)
Zacznę od tego, iż pewnego razu mieliśmy pojechać razem z Wojtkiem, jako goście honorowi, na festiwal w Opolu (!). Festiwal kultury gruzińskiej, czy coś koło tego. Pomimo odrzucenia wszelkich podziałów nie potrafiliśmy się dogadać z organizatorami i nie pojechaliśmy. Ja natomiast się przygotowałem bardzo do swej roli i chciałem bardzo zrobić chinkali - więc zrobiłem :D Wojtek miał z kolei opowiadać na tym festiwalu o swojej podróży do Gruzji - ciekawa historia, której media wam nie przekażą :) (a która na pewno w pełni ukaże się na stronie Wojtka :) ).

Składniki:
  • padlina, wołowa, barania albo wieprzowa, około 500g
  • pietruszka zielona, pęczek
  • sól, papryka w proszku, pieprz
  • 2 jajka
  • mąka, ok 500g
  • duża cebula
  • ząbek czosnku
  • woda

Aż się sam boję tego co piszę - piszę dokładne proporcje - to może oznaczać tylko koniec świata. Ale to dlatego, że pierwszy raz to robiłem i po prostu szukałem przepisu - następnym razem już "na oko". Bo wyszły mi tak zajebiste, że na pewno zrobię je znowu.

Zaczniemy od farszu. Składa się on głównie z mięsa. Mielonego. Z relacji Wojtka, z jego podróży do Gruzji wynikało, że jak mięso się skończyło, to kucharz szedł na rynek i kupował mięso. Od handlarzy, którzy cały dzień stali z tym mięsem, zabijając latające muchy klapką. I dlatego w tego typu restauracjach chinkali smakowało wyjątkowo :)

Jeśli sami mielimy mięso - należy razem z nim zmielić jedną dużą cebulę oraz spory ząbek czosnku. Jeśli jednak mięso mamy już zmielone, to siekamy cebulę w drobną kostkę a czosnek wyciskamy (jeśli mamy specjalne urządzenie). Do tego siekamy pęczek pietruszki - podobno trochę za mało jej było (według Wojtka), ale ja nie dodałem całego pęczka. Cały będzie po prostu idealny. Do tego dosypujemy 2-3 łyżeczki pieprzu czarnego i tyle samo czerwonej, ostrej, mielonej papryki. Farsz musi być pikantny - taka cecha tych "pierogów".

I teraz najważniejsze - do farszu dolewamy wody. Dolewamy dość dużo (przynajmniej w moim przypadku). Farsz powinien nabrać konsystencji półpłynnego błota. Nie mierzyłem szklankami ilości wody którą dodałem, ale na oko to było tyle, ile było mięsa. Wzorowałem się konsystencją farszu z tego filmu. Pierwsza wersja filmu, z której się uczyłem robić to danie, była w języku japońskim (czy chińskim) :P

Teraz czas na ciasto. Jest to standardowe ciasto na pierogi. I znalazłem taki przepis - 2 jajka ubić z wodą, dodać pół kilo mąki i mieszać. Konsystencja powinna być trochę bardziej sucha niż na standardowe pierogi. Ważna rzecz przy robieniu takiego ciasta - nie można go zbyt długo urabiać, bo zrobi się dość twarde. Jak to połączymy, to wyrzucamy na blat czy coś takiego. Blat wcześniej wysypać mąką.

Ciasto wałkujemy na mniej więcej 1,5 cm grubości. Nie posiadam wałka (bo po co), więc uklepałem to rękami. Następnie szklanką wykrawamy kółka, a z resztek wałkujemy dalej. I procedurę powtarzamy. W sumie wyszło mi 15 sztuk krążków. Teraz każdy z osobna wałkujemy na placki, mniej więcej 15 cm średnicy. Butelka po piwie nadaję się do tego idealnie. Po 3 krążku doszedłem do takiej wprawy, że samo wałkowanie było wielką przyjemnością :) Wyglądało to mniej więcej tak - jedno przesunięcie wałka, obrót placka o kilka stopni. Procedura powtarzana, póki placek nie osiągnął odpowiednich rozmiarów.

Jak już mamy rozwałkowane wszystko, to zaczynamy kleić. Na każdą porcję przypada około 1-2 łyżek farszu. Mniej więcej, bo jak wiadomo, krążki nie są równe. Później je sklejamy w fałdki - tutaj znowu odsyłam do wcześniejszego filmiku. Taka ciekawostka - podobno oryginalne chinkali mają 19 fałdek. Moje na pewno nie było oryginalne :P A wyglądały mniej więcej tak:


Jak już wszystko poklejone, to wrzucamy do osolonego wrzątku. I gotujemy mniej więcej do momentu wypłynięcia na wierzch pierogów, mieszając co jakiś czas, żeby się nie przykleiły do garnka.

Tak wyglądają ugotowane:


I jeszcze parę słów na temat tego jak się to je i czemu te pierogi są takie wyjątkowe. Otóż z mięsa, przypraw i wody (farszu) podczas gotowania wytwarza się rosół. Rosół jest pierwsza klasa i smakuje pysznie. Chinkali nadgryza się się z jednej strony, następnie wypija się rosół (uważając, żeby się nie wylał) i konsumuję resztę. Zostawia się ogonki z pierogów - z powodu ich grubości powinny być niedogotowane. Co ważne - owe danie je się palcami.

Na koniec podziękowania dla Rynn, za to że była moim królikiem doświadczalnym jeśli chodzi o zjadliwość tego dania :D I za zdjęcia, które robiła. Na przykład to - tyle zostaje po zjedzeniu chinkali:

I na wielki sam koniec - w sobotę robimy Tradycyjną Kolację Sobotnią (jedną z ostatnich przed moją przeprowadzką). Będę robił chinkali. Tradycyjnie zapraszamy kogo popadnie :D Więc jeśli masz ochotę przyjść - napisz do mnie na plum.ziu(nornica)gmail.com . Napisz dlaczego warto Cię zaprosić czy coś :)

Zbrudzone naczynia i nie tylko:
  • nóż i deska
  • miska na farsz
  • miska na ciasto
  • talerze
  • garnek i łopatka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodaj komentarz

Ajsówka - wódka na cukierkach

Autor: misiuziu sobota, 7 maja 2011, 12:52 komentarze: (8)
Będąc w domu na święta, rozmawiałem z kuzynem na temat picia i nie picia (takie tam rozmowy). Było też na temat robienie wódek z ruskiego spirytusu i nie tylko. I opinia mojego kuzyna - "Cytrynówka jest dobra, ale wszyscy ją piją. My pijemy ajsówkę - nikt takiej nie ma i wszyscy zazdroszczą :) ". No to przepis na ajsówkę będzie - na juwenalia jak znalazł :)

Składniki:
  • dwie paczki cukierków
  • litr spirytusu
  • woda

Zanim zaczniemy - oglądamy ciucholandię online :)

Specjalnie nie podawałem ilości wody - można się trochę pobawić procentowością :). Standardowo powinno wychodzić około 35-45% (tak przynajmniej logicznie mi się wydaję). Wodę gotujemy i do gorącej wrzucamy cukierki. Ważna rzecz - to muszą być dokładnie te cukierki - kuzyn robił "próby" na odpowiednikach z biedronki - nie wyszły najlepiej.

Cukierki będą strzelać - pękać od ciepła. Jak się rozpuszczą to standardowo mieszamy otrzymany roztwór ze spirytusem. Powinno być dość mętne (takie ma być). Następnie chłodzenie i impreza :)

A na koniec pozdrowienia dla Karola, od którego mam przepis :)

Zbrudzone naczynia i nie tylko:
  • miska (lub coś) do mieszania roztworu
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodaj komentarz

"Mielone" sojowe w kokosowej lub sezamowej panierce.

Autor: koobak czwartek, 5 maja 2011, 20:20 komentarze: (3)
Składniki:
  • opakowanie granulatu sojowego (200g)
  • bułka tarta
  • kostka rosołowa
  • 2 jajka
  • masło lub olej
  • wiórki kokosowe albo sezam
  • przyprawy (minimum sól i pieprz)
Przygotowanie. Granulat sojowy trzeba ugotować według przepisu na opakowaniu w rosołku z kostki (1 kostka na litr wody, czyli słabszy). Następnie porządnie odsączyć! Ja zrobiłem to tak, że po ugotowaniu granulatu, odlałem go na sitku i pozostawiłem na nim do odcieknięcia i ostudzenia.

Po ostudzeniu czas na doprawienie masy "kotletowej". Na 1 opakowanie 200 g wystarczy 1 surowe jajko, 4-5 kopiastych łyżek bułki tartej. Do tego trzeba przyprawić. Ja dodałem całe opakowanie jakiegoś kurczaka egzotycznego (mieszanki) 20g. Idealnie wystarczyło. Całość dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest zbyt rzadka, trzeba dodać bułki. Zbytnio zbita - mięsny odpowiednik zaleca dodanie wody. Ja tego nie polecam. Kotlety po upieczeniu są bardzo miękkie w środku.

Czas na część popisową przepisu - panierkę (do zastosowania w wersji czysto mięsnej).
Jajko rozbełtać z zimną wodą w proporcji 1:1 w misce (lub głębokim talerzu). Do drugiego talerza wsypać wiórki kokosowe albo sezam. Z masy robimy kulki (zręcznie łyżką operując), obtaczamy w panierce suchej, następnie w jajku i ponownie w suchej panierce. Jeśli kotlety będą smażone na patelni, to po raz drugi w jajku (i od razu na rozgrzany tłuszcz). Ja piekę je w piekarniku (więc nie taplam kotletów drugi raz w jajku). Układam na blaszce, na wierzch kotleta kładę stróżkę masła i wrzucam do gorącego pieca (220°C) do zezłocenia się wierzchu.

To by było na tyle.

W przypadku panierki kokosowej, masę trzeba bardziej zdecydowanie przyprawić. Można do tego stworzyć sos slodko-kwaśny z ananasami, kawałkami pomarańczy...

Zbrudzone naczynia i nie tylko:
  • garnek
  • łyżka
  • sitko
  • miska
  • talerz
  • widelec
  • (niekoniecznie) patelnia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodaj komentarz
ananas (3) aromat do ciasta (2) bagietka (3) bakalie (1) banany (2) bazylia (1) biała fasola (2) białka (1) bita śmietana (1) boczek (11) boczniak (1) bób (1) brokuły (2) brzoskwinia (1) bulion (1) bułka (5) bułka tarta (13) buraki (1) cebula (46) chili (4) chińszczyzna (1) chleb (13) chleb razowy (1) chrzan (1) ciastko (1) ciasto francuskie (3) ciemna fasola (1) cola (2) cukier (31) cukier puder (5) cukier waniliowy (6) cukierki (1) curry (2) cynamon (5) cytryna (8) czekolada biała (1) czekolada gorzka (7) czekolada mleczna (3) czereśnie (1) czerwona fasola (2) czosnek (35) drożdże (10) dżem (1) fasolka szparagowa (3) gałka muszkatołowa (1) gotowanie na kolanie (4) goździki (2) granulat sojowy (1) groszek (7) gruszka (1) grzanki (1) grzyby (2) grzyby suszone (1) herbata (2) herbatniki (2) imbir (2) jabłko (9) jajko (62) jogurt (1) jogurt grecki (1) jogurt naturalny (2) kabanosy (1) kakao (6) kalafior (1) kapusta (3) kapusta kiszona (3) kapusta pekińska (4) karkówka (1) kasza manna (5) kaszanka (1) keczup (4) kiełbasa (16) kminek (2) kolendra (2) koncentrat pomidorowy (9) konserwa (1) koper (2) korpus z kurczaka (1) kostka rosołowa (24) kotlet schabowy (1) kotlety sojowe (2) krakersy (1) krewetki (1) kukurydza (7) kurki (1) kuskus (1) liście czarnej porzeczki (1) liść laurowy (1) lód (3) lubczyk (1) łopatka (1) łosoś wędzony (1) maggi (1) majeranek (2) majonez (8) mak (1) makaron (27) marchewka (12) margaryna (8) marihuana (1) marmolada (1) masło (36) mąka (44) mięso (2) mięso mielone (8) mięta (1) migdały (1) miód (3) mleczko kokosowe (1) mleko (20) mleko w proszku (1) mozzarella (1) mózg (1) nachos (1) nać pietruszki (1) naleśniki (3) ocet (1) ocet winny (1) ogórek (5) ogórek kiszony (4) olej (75) oliwa (7) oliwki (4) oregano (1) orzechy laskowe (1) orzeszki solone (1) otręby (2) owoce (1) paluszki rybne (1) papryka (16) parówka (5) patenty (9) pieczarki (12) pieprz (9) piersi kurczaka (19) pietruszka (6) piwo (4) płatki migdałowe (2) pomarańcza (3) pomidor (17) pomidory w puszce (1) pomidory w zalewie (2) por (3) predanie (8) proszek do pieczenia (16) przyprawa gyros (2) przyprawa meksykańska (1) rodzynki (2) rozmaryn (2) rum (1) ryba (1) ryż (16) sałata (2) schab (1) seler (1) ser (19) ser feta (4) ser pleśniowy (3) serek homogenizowany (1) serek topiony (1) serek wiejski (1) sezam (1) słodzik (1) słoiki (1) słonina (1) smalec (5) soczewica (1) sok (5) sok pomarańczowy (1) sok pomidorowy (1) sos boloński (1) sos czosnkowy (1) sos pomidorowy (2) sos sałatkowy (1) sos sojowy (1) sos vinaigrette (1) sos z torebki (1) sól (11) spirytus (2) surówka (2) suszone pomidory (1) syrop wiśniowy (1) szalotka (1) szałwia (1) szczypior (2) szpinak (4) szynka (4) śledź (1) śmietana (17) śmietanka (4) śmietanka 30% (3) tabasco (1) trat pomidorowy (2) truskawki (5) tuńczyk (3) twaróg (4) tymianek (2) tzatziki (1) vegetta (1) wafle (2) warzywa (4) warzywko (4) wino (6) wino białe (1) wiórki kokosowe (1) wiśnie (4) włoszczyzna (7) woda (13) wódka (5) zacierka (1) zasmażka (2) ziemniak (19) zioła prowansalskie (2) zioło (1) zrazy sojowe (1) zupa w proszku (1) zupka chińska (2) żeberka (1) żółtko (1)
A niby kto to ma być?